Lifestyle

Kiedy dziecko? Dopytywanie o plany macierzyńskie

kiedy dziecko

BRUNO EMMANUELLE z Unsplash

Dopytywanie o plany macierzyńskie stanowi spore faux pas. Choć wiele mówi się o to, aby nie pytać innych: kiedy dziecko?, to wciąż wiele osób nie ma wyczucia. W rezultacie takie dociekania mają miejsce i wprawiają stronę przesłuchiwaną w nieprzyjemny stan. Dlaczego nie powinniśmy zadawać innym pytania: kiedy dziecko?

Spis treści:

  1. Kiedy dziecko? Dlaczego nie należy dopytywać o plany macierzyńskie?
  2. Posiadanie dzieci jako nadrzędny cel życia
  3. Macierzyństwo jako doświadczenie, które zbliża
  4. Bezdzietne kobiety preferują towarzystwo bezdzietnych kobiet
  5. Dopytywanie o plany macierzyńskie przez rodziców – z czego wynika?
  6. Świadoma bezdzietność i jej przyczyny
  7. Dlaczego wybieramy bezdzietność?
  8. Posiadanie dziecka to odpowiedzialność do końca życia

Kiedy dziecko? Dlaczego nie należy dopytywać o plany macierzyńskie?

Dopytywanie o plany macierzyńskie jest w niezwykle złym tonie. Po pierwsze, poruszamy niezwykle intymny temat i przekraczamy granicę drugiej osoby. Gdyby ta chciała podzielić się z nami swoimi planami, z pewnością by to zrobiła. Skoro jednak sama nie porusza tego tematu, to my również nie powinniśmy tego robić. Po drugie, nie każdy chce mieć dziecko i być za to osądzany. Po trzecie, już samo zastanawianie się, czy warto zostać rodzicem, spotyka się ze społecznym ostracyzmem. Po czwarte, niektórzy od lat bezskutecznie starają się o dziecko i mają za sobą wiele nieudanych prób in vitro. Po piąte, niektórych nie stać na powiększenie rodziny, nie wszyscy mają też odpowiednie warunki mieszkaniowe. Po szóste, katastrofa klimatyczna również zniechęca do rodzenia dzieci. Jak widać, pytanie: kiedy dziecko?, często wprawia drugą stronę w konsternację lub przygnębienie. Warto zatem go unikać, aby nikomu nie sprawić przykrości i nie przypomnieć np. o bezpłodności czy poronieniach. Bardzo często za bezdzietnością stoi trauma lub poważne argumenty.

Posiadanie dzieci jako nadrzędny cel życia

Posiadanie dzieci dla wielu osób stanowi nadrzędny cel życia, któremu podporządkowują wszystkie działania. Już na studiach szukają stałego partnera, po uzyskaniu dyplomu biorą ślub i znajdują stałą pracę. Następnie przychodzi czas na zakup mieszkania na kredyt i zajście w ciążę. Nie każdemu jednak taki schemat odpowiada. Ten, kto próbuje mu umknąć, musi liczyć się z indagowaniem. Brak dzieci oburza wiele osób. Najczęściej jednak nie stoją za tym szlachetne pobudki, tylko złość: dlaczego masz mieć lepiej niż ja. O plany macierzyńskie najczęściej wypytują osoby, które same posiadają potomstwo i często czują się zmęczone opieką nad nim. Nieprzespane noce, brak czasu dla siebie, uwzględnianie pociechy w comiesięcznych wydatkach – wszystko to może czasem przytłaczać nawet rodzica, który szczerze kocha swoje pociechy. Źle dzieje się, gdy zazdrościmy innym bezdzietności i próbujemy ich uwikłać w podobną sytuację, aby w naszym przekonaniu nie żyło się im lepiej. Do tego dochodzi system emerytalny. Jeśli dzieci będzie rodzić się bardzo mało, to nie zarobią one w przyszłości na emerytury obecnego pokolenia w wieku reprodukcyjnym.

Macierzyństwo jako doświadczenie, które zbliża

Posiadanie dzieci zbliża do siebie ludzi. Matki, które mają maluchy, często spędzają ze sobą wiele czasu. Dzielą się swoimi sposobami i doświadczeniem. O dzieciach można też porozmawiać z własnymi dziećmi, poprosić ich o rady wychowawcze czy sprawdzone sposoby na kolki. To zapewnia bliskość, dlatego lubimy otaczać się osobami o podobnym podejściu do planów macierzyńskich. Jeśli wśród znajomych ze studiów większość ma dzieci, to osoby, które wybrały lub zostały zmuszone do bezdzietności, często trafiają poza nawias społeczny.

Bezdzietne kobiety preferują towarzystwo bezdzietnych kobiet

Co ciekawe, także osoby bezdzietne tworzą swoje własne, zamknięte grono. Je łączy sposób postrzegania planów macierzyńskich jako niewłaściwych. Np. wszystkie bezdzietne koleżanki czują, że nie nadają się na matkę, ponieważ lubią swoje dotychczasowe życie i pracę zawodową. Nie chcą rezygnować z ważnych projektów i samorozwoju na rzecz dziecka. Ewentualnie wszystkie mają za sobą nieudane próby in vitro i nie chcą po raz kolejny przechodzić przez to wyczekiwanie, a następnie cierpienie. Jeśli spośród osób bezdzietnych ktoś zostanie rodzicem, to również trafia poza nawias społeczności. Wynika to z naturalnej ludzkiej potrzeby otaczania się osobami podobnymi do nas.

Dopytywanie o plany macierzyńskie przez rodziców – z czego wynika?

Dlaczego rodzice tak często pytają: kiedy dziecko? Bardzo często chcą zostać dziadkami. Wnuki są im potrzebne do tego, aby ponownie zbliżyć się do syna czy córki. Dzieci po wyfrunięciu z gniazda często zajmują się swoją drugą połówką i karierą zawodową. Stosunkowo rzadko odwiedzają rodziców i do nich dzwonią. Ci jednak za nimi tęsknią. Chcieliby kogoś otaczać troską i opieką. Wnuk wydaje się do tego odpowiednią osobą. Na dodatek jego pojawienie się na świecie sprawia, że rodzice są ponownie potrzebni dorosłym dzieciom. Ci muszą z kimś zostawić malucha, aby wrócić do pracy czy skoczyć do dentysty. Poza tym potrzebują kogoś, kto doradzi im w sprawie nawracających kolek czy karmienia malucha.

Świadoma bezdzietność i jej przyczyny

Z czego wynika świadoma bezdzietność? Okazuje się, że mamy do czynienia z tak dużą liczbą różnych rodzajów porodu i metod wychowawczych, że czujemy się zagubieni. Natłok informacji nas przytłacza. Nie wiemy, którą drogę wybrać, aby nie popełnić błędów wychowawczych. Od współczesnych rodziców oczekuje się perfekcji. Każdy błąd wychowawczy wytyka się palcem. To mocno frustruje i zniechęca do posiadania potomstwa. Dziś nie wystarczy być wystarczająco dobrym rodzicem i reagować na potrzeby dziecka, choć psycholodzy twierdzą, że to najlepsza droga. Koleżanka rodziła w domu, a kuzynka karmiła dziecko piersią do 3. roku życia. Trzeba im dorównać albo je prześcignąć.

Dlaczego wybieramy bezdzietność?

Świadoma bezdzietność to także rozwiązanie, które wybierają osoby obawiające się zmęczenia i znające własne ograniczenia. Jeśli wiem, że nie mam cierpliwości, nie umiem się poświęcić, zawsze na pierwszym miejscu stawiam rozwój osobisty, to nie rodząc dziecka, podejmuję mądrą decyzję. W końcu dzieci powinni mieć ci, którzy ich szczerze pragną i nadają się do roli rodzica. Wiele z nas pochodzi z rodzin dysfunkcyjnych, które nie zapewniły właściwych wzorców rodzicielstwa. W rezultacie boimy się powielania tych samych błędów, które wpłynęły negatywnie na nasz rozwój psychofizyczny.

Posiadanie dziecka to odpowiedzialność do końca życia

Świadoma bezdzietność nie jest złym wyborem, choć często spotyka się z gruntowną krytyką. Posiadanie dziecka to decyzja, którą należy dokładnie przemyśleć. Ten wybór generuje bowiem poważne konsekwencje do końca życia. Nie da się nagle zrezygnować z roli rodzica. Jeśli wybiorę złą ścieżkę rozwoju zawodowego, zawsze mogę z niej zawrócić. Rodzicem pozostanę już do końca życia, a przez pierwsze lata muszę poświęcić swoje potrzeby, aby zaopiekować się maluszkiem, który jest całkowicie ode mnie zależny. Plany macierzyńskie to kwestia, w której nie ma miejsca na spontaniczność.  Generują one bowiem zbyt dużą odpowiedzialność.

Dodaj komentarz