zalety życia singielki
Rodolfo Sanches Carvalho z Unsplash

Dlaczego jestem sama? Jak to się dzieje, że inni zdążyli ułożyć sobie życie, mają męża, dzieci i szczęśliwy dom, a ja wciąż nie umiem znaleźć tego jedynego? Wiele z nas zadaje sobie te i inne pytania, zamiast dostrzec zalety życia singielki, a tych jest całkiem sporo. Nie potrafimy wykorzystać tego wyjątkowego czasu, choć może wesprzeć nasz rozwój i ułatwić zbudowanie szczęśliwego związku. Jak spojrzeć na życie singielki z szerszej perspektywy?

 

Zalety życia singielki – wolność i autonomia

Życie singielki toczy się nieco innym rytmem. Podczas gdy nasze przyjaciółki każdą decyzję muszą skonsultować z partnerem, począwszy od organizacji weekendu, a na urlopie skończywszy, my zyskujemy wolność. Wiele z nas jej nie docenia, gdyż tęskni za związkiem. Z drugiej strony, gdy nawiązujemy relację romantyczną, to często po pewnym czasie zaczynamy się w niej dusić. Początkowo zalewa nas miłosny koktajl, ale gdy opada, brakuje nam autonomii. Chciałybyśmy wyskoczyć z przyjaciółką na zakupy do większego miasta, ale przecież weekendy wypada spędzać z partnerem i jego rodzicami. Jako singielki zyskujemy swobodę wyboru. Od nas zależy, czy pojedziemy do koleżanki, pójdziemy na wystawę, skoczymy do lasu etc. 

 

Singielka ma czas na rozwój zawodowy

Jako singielki możemy skupić się na pracy i rozwoju zawodowym. To dobry czas, aby założyć własną firmę, odbyć kursy doszkalające, zyskać awans i odkryć, co sprawia nam satysfakcję. Zdarza się, że poznajemy swoje talenty, w tym takie, o których istnieniu nie wiedziałyśmy. Możemy je wykorzystać i obrać nową drogę kariery zawodowej. Związek, zwłaszcza na początkowym etapie, wymaga od nas pełnego zaangażowania. Substancje, które zalewają mózg, sprawiają, że myślimy tylko o partnerze. Praca schodzi na dalszy plan, a przecież też jest ważna dla naszego rozwoju i dobrostanu.

 

Singielka może pielęgnować swoje pasje 

Zalety życia singielki obejmują również czas na pasję. Każda z nas ma swoje zainteresowania. Zbyt często zapominamy o nich na rzecz partnera i budowania domowego ogniska. Mężczyźni tak nie postępują. Choć bardzo kochają nas i dzieci, zawsze znajdą kilka godzin w tygodniu, aby pójść z kolegą na kręgle czy strzelnicę. Nie zaniedbują swojego hobby, z którego czerpią satysfakcję.

 

Singielka ma czas na pielęgnowanie przyjaźni

Jako singielki nie musimy być samotne. Swoją potrzebę bliskości z drugim człowiekiem możemy zaspokoić poprzez kontakty z przyjaciółmi. Jeśli otaczają nas życzliwi ludzie, którzy okazują nam zainteresowanie i troskę, nie jesteśmy same. Warto pielęgnować różne relacje, nie tylko te romantyczne i rodzinne. Inaczej w pewnym momencie obudzimy się i stwierdzimy, że nie mamy z kim wyskoczyć na kawę czy zakupy. Brakuje nam przyjaciółki. Życie singielki pozwala na pielęgnowanie różnych relacji. Tworząc je, jednocześnie uczymy się otwartej komunikacji opartej na asertywności oraz sztuki kompromisu. Zdobyte umiejętności możemy później wykorzystać w związku romantycznym.

 

Dlaczego jestem sama? Poznaj swoje mocne i słabe strony w związku

Dlaczego jestem sama? Jeśli zadajemy sobie to pytanie, udajmy się w podróż w głąb siebie. Spróbujmy się lepiej poznać. Zastanówmy się, czego oczekujemy od partnera. Jakich potrzeb nie udało nam się zaspokoić we wcześniejszych związkach? Czy potrafiłyśmy je odpowiednio zakomunikować? Co przyczyniło się do rozpadu poprzedniej relacji? Jakie błędy popełniłyśmy i jak możemy im w przyszłości przeciwdziałać? Omawiając zalety życia singielki, zwróćmy uwagę na refleksję. Gdy jesteśmy same, mamy czas, aby zastanowić się nad sobą, swoimi potrzebami, mocnymi i słabymi stronami w związku. Nieustannie się rozwijamy, dlatego możemy też nauczyć się budować lepsze relacje romantyczne. 

 

Jak poznać siebie, będąc singielką? Czy pisany jest nam kolejny toksyczny związek?

Spróbujmy się lepiej poznać. Może się okazać, że pragniemy mężczyzny, który okaże nam akceptację, będzie ciepły, wrażliwy i inteligentny. Nie zależy nam na macho. Toksyczny związek, który zakończyłyśmy jakiś czas temu, nie oznacza, że dokonujemy złych wyborów. 

 

Chemia schematów czy zwykły zbieg okoliczności?

Jeśli pochodzimy z dysfunkcyjnej rodziny, możemy bać się relacji z mężczyznami. W końcu dałyśmy jednemu szansę, a okazał się przemocowy. Wątpimy w swoją zdolność do wybierania właściwych partnerów. Boimy się, że ciągnie nas do toksycznych mężczyzn. Jeśli wykorzystamy czas, jaki daje życie singielki, możemy przyjrzeć się sobie z zaciekawieniem. Niewykluczone, że odkryjemy coś, czego wcześniej nie widziałyśmy. 

 

Każda kobieta może wejść w toksyczny związek. Liczy się reakcja, gdy to odkryjemy

Wybrałyśmy tego partnera, bo był przeciwieństwem naszego ojca. Wydawał się taki delikatny, spokojny i wrażliwy. Tak samo oceniły go nasze przyjaciółki. W pewnym momencie nas uderzył, od razu od niego odeszłyśmy. To pokazuje, że wykazujemy zdrowe reakcje. Każda z nas może dać się uwieść socjopacie, psychopacie czy narcyzowi. Mężczyźni, którzy cierpią na wspomniane zaburzenia osobowości, zazwyczaj robią bardzo dobre pierwsze wrażenie. Dają nam to, czego nam brakuje. Zapewniają złudne poczucie bezpieczeństwa, przez co usypiają naszą czujność. 

 

O naszej kondycji psychoemocjonalnej świadczy reakcja na przemoc, gdy ta się pojawi. Jeśli od razu odejdziemy i utniemy kontakt, wyciągnęłyśmy dobre wnioski z toksycznego związku rodziców. Gdy miałyśmy z tym problem, skorzystajmy z psychoterapii. Zastąpmy szkodliwe wzorce prawidłowymi, a jakość naszego życia i relacji damsko-męskich wzrośnie. 

 

Jak odbudować zaufanie do mężczyzn po toksycznym związku? Kiedy przyda się psychoterapia?

Toksyczny związek, nawet jeśli został przez nas szybko zakończony, pozostawia emocjonalne rany. Rodzi nieufność wobec świata i innych ludzi. Zniechęca nas do wchodzenia w kolejne bliskie relacje. Boimy się, że odtworzymy dobrze znany scenariusz, więc unikamy mężczyzn. Nie chcemy ich nawet poznawać. Przez pewien czas jest to normalne, jeśli natomiast lęk przed bliskością przedłuża się, warto skonsultować się z psychoterapeutą. Nie chodzi o to, by naiwnie wchodzić w związki, ale nauczyć się ufać swojej intuicji i w porę dostrzegać sygnały alarmowe.

 

Magdalena Kukurowska